Czy wszyscy juz czytali Chelsea'e Handler? tak? Ja oczywiscie dowiaduje sie o wszystkim ostatnia...
Nowy... oby byl spelnieniem marzen (prosze bardzo uwazac, o czym marzycie).
Oby...
I w ramach noworocznych obiecywanek-cacanek: obiecuje byc dla siebie DOBRA.
Moze nawet na koniec dam sobie sucharka w nagrode? Przewiazanego wstazeczka z brokatem :)
Wesolego!
Dlaczego...?
Dlaczego kobieta idac do fryziera i obcinajac wlosy do pasa na jeza jest swiecie przekonana, ze zmiana fryzury zmieni jej cale zycie. Zaplaci i wyjdzie i TADAMMMMMMMMMM! TADAM! Nowe zycie bedzie stalo zaparkowane i przewiazane wstazeczka.
OH Doprawdy...
Rok...
Minal... znow swieta.
Nowy Rok. Wywijam przed nim siekierka noworocznych postanowien.
Potrzebny mi STEAMROOM, by wypocic nieco toksyn.
Steamroom, yoga i the perfumed garden. Tyle w kwestii marzen.
i praca. tyle w kwestii brutalnej rzeczywistosci.
Przezylam wizyte u dentysty. nie, nie moja. Dziedziczki.
Gorna lewa czworka zalatana, bez omdlen, spazmow i krzykow. UFFFFFFFFFF
Nie powiem, jestem z niej dumna. JAK PAW.
Nagle...
Przysiagam! Nagle! NIE SPO DZIE WA NIE! poranne spojrzenie w lustro uswiadomilo mi, ze wygladam jak SOFA! Rozlozysta OTOMANA! i teraz zastanawiam sie czy isc za ciosem, wlozyc kwiecista sukienusie z draperii pokojowej i rozlozyc sie przed kominkiem... czy... wyruszyc na poszukiwanie talii??
decyzje... decyzje...
Pije aloes... serio. Ciecz z farfoclami o niezidentyfikowanym smaku.
Chyba mi padlo na mozg!
Bedzie parada, salwa armatnia, fajerwerki nad zatoka i wciaganie flagi na maszt!
Swietuje w ten weekend!
Wyzwolenie z brytyjskiej niewoli.... nie sadzilam, ze cos takiego mnie w zyciu spotka.
Nie mam czasu pisac, nie mam czasu gotowac, prac, sprzatac, ogladac najnowsze realizacje Franka Owena Gehry'ego... nawet spakowac sie nie mam czasu i panikowac nie mam czasu GDYZ CZEKAM NA DRUGIE PISKLE W GNIEZDZIE!
Nie nie moim gniezdzie... (moje drugie piskle juz wysiedziane). W GNIEZDZIE ORLOW na Horby Island!
ODKRYLAM< ze matki orly w przeciwienstwie do MATEK POLEK (QQ nie bierz tego doslownie) MAJA PRAWO DO URLOPU! i do przerwy i do wyjscia bez tlumaczenia i w ogole sie nie spiesza z powrotem! Internauci uderzaja w lament, ze poleciala i nie wraca, a maz orzel NIC! zadnej wymowki! Wisiaduje bez narzekania! Poda dziecku kolacje! Umosci dziecku lozeczko i polozy je spac, bez protestu!
A Phoenix popsikluje i daje sie karmic ryba bez plucia! NIE TO CO LUDZKIE NIEMOWLATA- marchewka na suficie po pierwszych karmianiach!
ZACHWYCONA JESTEM! W nastepnym zyciu chce byc ORLEM!
Pelne uzaleznienie!
Baloniki wypelnione przed tygodniem helem opadly smetnie na podloge.
Wygladaja jak zdechle, wiec by moc je wyrzucic chwytam je po jednym
i przebijam ostrzem noza.
Umieraja jeden po drugim na wydechu... pfuuuuuuuuuuusssssssss
Bardzo mnie ta czynnosc przygnebia.
Jeden z tych dni, ktore zaczynaja sie zaraz po polnocy wyciem niemowlecia... niemilknacym do wschodu slonca. Sniadanie wymyka sie spod kontroli, pieciolatek musi byc zawleczony do auta w epicentrum spazmu by dotrzec do przedszkola, pies nie ma obrazy na spaceze, a drzwi garazowe sie zaciely i nie chca sie zamknac, niemowle dostaje STRASZLIWEJ reakcji alergicznej na zoltko, a o 4 po poludniu GINIE MOJ PORTFEL...
Portfel sie znalazl...
Dzien zakonczylam scieciem wlosow pieciolatce... mialo byc lekkie podciecie, skonczylo sie na masakrze pila motorowa (tak to mnie wiecej wyglada). Jutro spojrzy w lustro i znow bedzie spazm....
Przysiegam... nastepnym razem powieze jej czupryne specjalistom.
DObranoc.
Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazuja na to, ze... od maja do polowy czerwca bede samotna matka/slomiana wdowka.
Od polowy czerwca do konca sierpnia, dla odmiany, bede matka w tropikach...
lato na rowniku z Kluska na stanie nieco mnie przeraza... mnie... NIE KLUSKE! Kluska jest juz gotowa do drogi, spakowana i cwiczy chodzenie we flip-flopach.
Zupa przyspiesz nieco twoj wyjazd to sie spotkamy na chodniku przed Raffels Hotel :)
ide panikowac i szczepic dzieci! aaaaaaaaaaaa...
Zamiast mozgu BUDYN! No doprawdy....
Nie rozpaczalabym z tego powodu zbytnio, ale... na gwalt potrzebuje odzyskac zdolnosc wypowiedzi w chocby jednym jezyku. JEDNYM! Tak by angielski jakos... wloski nie wpadal w hiszpanski, a hiszpanski wszedl nieco lagodniej bez ucisku w skroniach. O polskim laskawie nie wspomne, gdyz brak polskich trzcionek i oraz polskich konwersacji na codzien... BUDYN!
Dziecko budzi sie regularnie: 1.00, 4.00, 5.30, 6.05.... doczolguje sie do rana i padam na pysk po 9.00.
Zalosne.
I na przekor nieco z tym blogiem! NA PRZEKOR... gdyz zaczynam pisac ZA MIAST zamiast ZAMIAST.
Zalosne.
Mloda laskawie postanowila dac mi chwile wytchnienia od ciaglej za soba pogoni i zasnela...
Doprawdy niewiarygodne jakia predkosc potrafi rozwinac raczkujace niemowle. Predkosc ta wchodzi w nadswietlna gdy niemowle zostaje nakryte na zmierzaniu w strone toalety. Szelmowski dwuzebny usmiech...
Wczoraj swinka skarbonka... wpadla w rece niemowlacia. Starsza utrzymuje, iz nie ma z tym nic wspolnego... choc jej mina na pogotowiu i nienaganne zachowanie (bez cienia spazmu i histerii, az do 22.45- kiedy to laskawie wypuszczono nas z pogotowia) wskazuje jasno, ze dreczyly ja wyrzuty sumienia i glebokie poczucie winy.
W efekcie mamy sliczne wydruki przeswietlen klatki piersiowej Mlodej. Idealne na nastepny tydzien w przedszkolu Starszej, ktory sponsorowac bedzie literka X jak Xray :)
Marzy mi sie 20 kilogramow mnie mniej...
Marza mi sie nowe spodnie...
i zeby one te dzieci (nie spodnie) chocby przez tydzien byly zdrowe! Tak od poniedzialku do poniedzialku! Bez kataru, astmy, zatok, wirusowego zapalenia spojowek, zapalenia ucha srodkowego, bez scisnietej krtani, egzemy na karku i BEZ TYCH 6 ZEBOW, ktore uparcie chca sie wyrznac wszystkie na raz...
Tylko 7 dni... poprosze... i moze ze dwie noce snu...
Z gory uprzejmie dziekuje,
Z powazaniem,
V.
Sni mi sie Cardano... rano na googlach wyglada lepiej niz kilka lat temu. Urocze chodniki, parkingi i drzewa. Na balkonie kwiaty i park na tylach domu. Rzeka za lasem rozlewa sie jak sie rozlewala i tylko domow wiecej.
Sny mam pourywane... nie latwo snic w trybie dwugodzinnych przerwan.
Mloda wydaje z siebie glownie doglosy foki i usypia najlepiej przy nagraniach z debat wielorybow. Dowod na to ze zycie wyszlo z oceanu.
Laktacja okupije mi szare komorki.
Budyn budyn budyn... pije harbate z anyzemi i koprem wloskim. Zwalniam. Chetnie trwam w bezruchu i wpatruje sie w male raczki, stopki... ble ble ble.. i ze to tak szybko mija i ze za chwile juz nie bedzie i ze trzeba isc pracowac, bo jest niewesolo i ze nowe przedszkole dla Starszej koniecznie i ze Starsza teraz juz nie jest mloda tylko STARSZA i ze jest zupelnie nowa MLODA i ze... MLODA ma juz miesiac, dwa podbrodki i waleczki na przedramieniu- wszystko wyssane ze mnie.
Sni mi sie Kartuzja pod Siena...
Sni mi sie Bagnoreggio...
Sni mi sie... pospiesznie miedzy kolejnymi karmieniami, przewijaniami i smutkami... SNI MI SIE...
Mala Mi juz tu jest...
znienacka... bez zadnej cesarki... tak zwyczajnie jest.
po prostu...
i tak naturalnie przeszlam do porzadku dziennego nad pieluchami, karmieniem piersia, smarowaniem wazelina, wysypkami, spioszami, czapkami pilotkami i zoltacza fizjologiczna... hormony dzialaja cuda.
Pierwsza kaze mi pisac, bo podobno sie nie odzywam i sie spoleczenstwo martwi! Nie martwic sie... zyje.
Klasycznie: BUDYN BUDYN BUDYN z naciskiem na przebudowe domu i fryziera, czyli prowidlowo jak to w ciazy, zgodnie z wytycznymi.
Wlasciwie, bylo spokojnie do zeszlego wtorku, a pozniej polecialo! Reakcja domino.
Poszlam na USG... nadal dziewczynka, bez zmian i tylko...
- TNIEMY! Musimy ciac! Lozyska nie spelnia norm! - zatrzepotala rzesami moja OB (jak to sie tutaj mowi), odgarnela raczka grzyweczke i pomknela wraz z partnerka na wakacje na Maui.
(mam kilka pytan: dlaczego wszytskie dobre ginekolog to lesbijki i dlaczego wszystkie rozsadne osoby sa teraz na Hawajach?)
no nic...
troche wylam... trzy noce dokladnie...
WYLAM... ale nie pamietam o co...
Potem (po wyciu znaczysie) dotarlo do mnie, ze po cesarce mam lezec plackiem w szpitalu 48 godzin, wiec MLODA......! AAAAAAAAAA mloda potrzebuje kogos kto z nia zostanie! PANIKA PANIKA PANIKA! nie wykopia mnie 12 godzin po porodzie jak ostatnim rzem, weie przedszkole i Fio nie zalatwiaja sprawy.
Tutaj pozdrawiamy ciocie Anie! Ciocia Ani przyleci, zostanie i ulepi nam pierogi z soczewica. Kocham ja ja i moje hormony.
Mowiac o hormonach. W zwiazku z przylotem cioci nakazaly mi wybudowac jej sypialnie... juz koncze. Serio... nowe sypialnia nie smigana.
Cala niedziele wilam sie w skurczach w zwiazlu z tym, ale juz jest w normie... kuper dziecka wystaje mi pod biustem.
Dokladnie 1 miesiac "TO GO"! Dokladnie co do dnia... (co do godziny prawie)...
Imienia nadal nie ma...
Panika przeszla, teraz tylko oczekiwanie...
i hormony upieraja sie bym w przyszlym tygodniu zbudowala garaz i nie wiem... moze autostrade Krakow- Rzeszow?
uparly sie tez (klasycznie) na fryziera, ale udobruchalam je nowym kolorem, bez koniecznosci scinania sie na zolnierza wojsk ochrony pogranicza. Dobre hormony, dac mi sucharka!
ufffffffffff
no to jeszcze imie i skalpel i 16 lat nieprzespanych nocy i... bedzie odchowane, jako tako...
trzymac kciuki!
Nigdy nie myślałam, że będąc w 8 miesiacu ciaży będę miała terminarz wypełniony co do minuty... byłam przekonana, że na końcówce sie zwalnia, nie przyśpiesza. Ciąża amputowała mi nogi... niby nie całkiem, ale chodzić się na nich nie da, używać się ich nie da i spać też się z nimi nie da, bo bolą jak cholera. Dzięki permanentnym zgagom wygladam kwitnąco, gdyż spożywam jedynie gdy muszę... a potem płacę za to wysoką cenę kwasu w przełyku... SAME UROKI!
I pomyśleć, że w ym konkretnym wypadku finish to dopiero początek wieloletniej gonitwy, bez medali na mecie.
Jestem zmęczona do granic i chce mi się żygać. W weekend dwie sesje, teatrzyk i wyjazd na lotnisko i obowiązkowy zakup mebli do pokoju młodej w Ikei... odezwe sie jak przeżyję, w co wątpię...
Nie chce mi się...
Nie chce mi się na narty.
Nie chce mi sie pakować ciepłą herbatę i sanki, i kurtki na zmiane, i zmagać z zimowymi spodniami...
i 7 par rekawiczek...
i chyba będzie padać śnieg...
i ....
Matko jaka jestem marudna...
GO GREEN!
Obowiązującym dziś kolorem jest zielony, w związku ze zwiazkiem...
Ubrałam, więc młoda na zielono od góry do dołu i... na tym poprzestałam.
Sama przebierać się nie muszę: NA CODZIEŃ JESTEM ZIELONA!
- Czy spałaś dziś lepiej? sińce pod oczami nieco ci przybladły...
Idę, mam zielony samochód... będe jechać przez downtown 15 na godzine i udawać, że to parada z okazji Sw. Patryka :)
GO GREEN!
AAAAAAAAAAAAAA! Dlaczego? Why? Perque?
Sie zapytowywuje?
Ja wiem, ze me zaokraglone zycie jest nudne do wymiotow i zgagi (doslowanie) , ALE... ale czy koniecznie trzeba mi je urozmaicac zmiana systemu operacyjnego? akurat teraz, gdy toczy sie po blogach ciezarnych cieple i lejace slowo: BUDYN- ktore tak trafnie okresla maja egzystencje!
MAM windows vi(SI)ta (siwek)!
aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa.....
tragedia!
W przeciwienstwie do wiekszosci uzytkownikow oprogramowania firmy M, mam ten przywilej, ze znam tFFFurcow. Osobiscie. I wlasnie dzwonie do wujka J. i zamierzam zaszantazowac go BRAKIEM SZARLOTKI DO KONCA ZYCIA! jesli jego zespol czegos z tym natychmiast nie zrobi! Zapewniam Was, ze wujek J. jest uzalezniony od mojej szarlotki (tak jak ja od babki drozdzowej jego zony) i moge tym samym zareczyc, ze nowe windows becie cacy! MOC 9[perspektywy utraty dostaw) SZARLOTKI potrafi zdzialac cuda w umysle progrramisty.
Takze wiecje komu jakby co dziekowac...
(a jak okaze sie denne, to odpadnie mi jedna domowa czynnosc. z czego bardzo sie ciesze)
Polskie znaki odeszly w nieznane....'
Jednak mnie dopadło: sprzątam...
a może zwyczajnie, nie mogąc się ruszyć, muszę lekko odgarnąć nogą.
Śnieg pruszy i młoda jest przekonana o wyższości świąt Bożego Narodzenia nad Wielkanocą, choć mięknie lekko na myśl o wielkanocnym zającu i pogoni za czekoladowymi jajami. Ja całuję napęd na 4 koła w obie osie, bo przy nagłych opadach, oblodzeniach i górzystej okolicy okazuje się zbawienne.
Ciotka F. oddała swe zbędne kilogramy w ręce fachowców!
Nie byle jakich!
Na biodrze jej dynda miernik kroków! marze o mierniku kroków! Pożyczam sobie od niej czasami i sprawdzam ile kroków do skrzynki pocztowej, a ile podczas slalomu po spożywczym :)
Czuwa nad nią sztab dietetyków, personalnych trenerów, lekarzy i psychologów, którzy canią swój czas i za spóźnienie choćby o 3 minuty wywalają za pysk w programu. Tak więc ciotka chodzi jak w zegarku, dzieci chodzą jak w zegarku i znajomi też uregulowani.
Bedę robić notki... może ptzy niej nieco schudne :)
Strach otwierać przy niej teraz lodówkę...
A w środę ma być słonecznie choć mroźno... myślicie, że jak wyskocze na narty na 3 godzinki to ktoś zauważy? Przysięgam przypiać deski tylko do Młodej... z ominięciem własnych kończyn.
Poza tym kryzys... kryzys... a Młodej marzy sie Disneyland :)
Ciotka Jen, zaopatrzyła mnie w akcesoria niemowlęce made in japan. Trochę mdleję przy szlafroczkach, tak miękkich, że nie wiem doprawdy z czego je zrobiono. Ciotka Fio zrobiła zrzut drobnicy z Antypodów i tym oto sposobem jestem ALL DONE! Dziecko number dwa nie ma nic z Europy... troche dziwne.
Zostaje tylko, DROBNOSTKA: urodzić.
Pokoik dzieciecy zawalony piecioma wielkimi pudłami i wszystko sie tam zmieści prócz niemowlęcia... niemowle nie wejdzie, nie ma sily!
Poza tym, młoda robi doktorat z wymyślania objawów choroby, by uniknąć przedszkola.
Myślę, że w poniedziałek wymaluje sie plakatówkami w różowe kropki i będzie udawać ospę wietrzną...
Żal mi jej, bo stres ją tłamsi po nocach, ale co ją nie zabije to ja wzmocni, a życie to nie bajka. Tulę ile mogę, ale trzymam się wytycznych, bo jak teraz puszczę to koniec...
Uparta jest bestia, trzeba jej przyznać...
Zasadzilam tulipany- pomimo czającej sie w gruncie toksoplazmozy. pogłaskałam krokusy, ucałowałam żąkile i hiacynty- wychylajęce sie z gruntu i... teraz siedzę w oknie i patrzę jak... PADA ŚNIEG!
A ciocia A. leci umoczyć czubek sandała w Cataratas del Iguazu. Tak, jestem ociupinkę zazdrosna...
Wraz z ogłoszeniem płci jednostki inkubowanej, mamy tutaj istny festiwal IMION!
Każdy czuje sie w obowiazku dorzucic swoje typy.
CO mnie w ogóle podkusiło, by sprawdzic płec? Przyznaje... byłam w troche w SZOKU a troche w euforii.
Poza tym, nic... idzie ku wiośnie, a ja zupełnie bez instynktu wicia gniazda. NIC!
ani pieluszki...
ani przebudowy domu... ani przemalowania wszystkiego na oczobitny pomarańcz...
ani przemeblowania...
ani wypatroszenia szafy i wymiany podłóg... NIC!
Odnoszę wrażenie, że kobieta w ciąży jest DOBREM PUBLICZNYM. Całe społeczeństwo widząc jej napęczniały nowym życiem brzuch, odczuwa niepohamowaną potrzebę udzielenia jej rad/ obrony jej przed samą sobą i resztą świata.
no i tak...
ale młode nic sobie nie robi z ewentualnych trosk czy zaniedbań... kopie centralnie w podbrzusze co zupełnie mnie rozaniela.
Dla równowagi Lolka przeżywa BUNT PRZEDSZKOLNY! NIE NIE NIE NIE! Nie chce chodzić do przedszkola i każdego dnia z rana prezentuje prawdziwy popis spazmu...
potem siedze i rycze przez 3 godziny... i wydzwaniam do Fio siorpiąc w słuchawkę.
o 12.30 odbieram ja z przedszkola, całą szcześliwa, elokwentną z naręczem prac technicznych i dowodów uwielbienia przez współwięzniów tej placówki wychowawczej.
wciska sobie w gardło ostatnie obiadowe kopytko z sosem alfredo i ewakułujemy sie do domu, w domu trzy lub cztery razy urządza mi klasyczna próbę sił i wytycza nowe granice )(a podobno poprzednich nie można było juz nagiąć...
Rwie mnię rwa kulszowa głównie w prawy pośladek i leci bez skrępowania, aż po prawe kolano.
ot taka notak cierpiętnicy etatowej...
Pracuję nad tym... od dwóch miesięcy.
Jak narazie bez sukcesu.
No dobrze, może ta kudłata jest taka fajna i puszysta, a ten drugi arystoktara, ale...
dlaczego ,na ten przykład, wpada mi do chałupy z bardzo żywym wróblem w pysku (na znak miłości jak się domyślam) i muszę ja potem gonić po całej okolicy w kapciach i z gołym tyłkiem po śniegu, żeby jej tego wróbla z pyska wyrwać i wypuścić (bo był w całkiem niezłym stanie technicznym, jak na czyjś -jeszcze niedawno- PODWIECZOREK)
i dlaczego one w śroku nocy urządzają sobie formułę 1 w przedpokoju
i dlaczego mając trzy spasione koty ogródek mam przeorany przez kreta i myszy w komórce?
i dlaczego one się tak trudno tresują i tylko jeden chodzi z nami na spacery (bardzo jest zaangażowany i leci na zabicie nawet na sąsiednią ulice- choć to zupełnie nie jego terytorium...
nie wiem... na serio, ja nie jestem kocia. nic a nic... ja jestem PSIA!
Siedzę, macham nóżką i.. rzucam monetą:
Jechać w krótką podróż w 30 tygodniu ciąży... nie jechać? jechać? nie jechać?
Urodze na pokładzie Airbusa A319... nie urodzę...
ot taki mam dziś dla urozmaicenia problem...
(dla urozmaicenia gorączki, zapalenia krtani, zapalenia ucha środowego i gotowości na zapalenie oskrzeli)
no to jak: lecieć, nie lecieć?